5. Wytłaczanki, spacer i Kortosfera.

Cześć! Wracam do Was z kolejnym wpisem dotyczącym zajęć w terenie. Poprzednim razem mogliście przeczytać o obserwowaniu przyrody nad jeziorem i odkrywaniu jej wszystkimi zmysłami. Dziś natomiast opowiem o zadaniu, które pokazało mi, jak wiele można dostrzec wokół siebie, kiedy naprawdę zacznie się uważnie patrzeć. W tym samym tygodniu co nasz nietypowy wykład odbyły się także nietypowe ćwiczenia z tego samego przedmiotu (edukacji społeczno-przyrodniczej). Zajęcia te rozpoczęły się od podziału na trzyosobowe grupy. Każda z nich dostała wytłaczankę po jajkach pomalowaną na różne kolory. Naszym zadaniem było odnalezienie na terenie Kortowa elementów przyrody pasujących do konkretnych kolorów i umieszczenie ich w odpowiednich miejscach. Brzmi prosto, ale okazało się, że wymagało to ogromnej uważności i kreatywności. Najdłużej zajęło nam znalezienie czegoś pomarańczowego. Kiedy w końcu udało się skompletować przedmioty we wszystkich kolorach, wróciłyśmy do sali, a naszym kolejnym zadaniem było wymyślenie zajęć z wytłaczankami, które mogłybyśmy zaproponować dzieciom wczesnoszkolnym. Moja grupa wpadła na pomysł, aby wybrać się z dziećmi na artystyczny piknik. Podczas drogi dzieci znajdują elementy przyrody w różnych kolorach, których później będą mogły użyć do malowania krajobrazu podczas pikniku. Po zakończeniu zadania, poszłyśmy zwiedzać Kortosferę. To miejsce zrobiło na mnie duże wrażenie. Najbardziej spodobały mi się interaktywne stanowiska, przy których można było samodzielnie wykonywać doświadczenia i sprawdzać różne zjawiska przyrodnicze. Ciekawe były także wystawy pokazujące świat przyrody Warmii i Mazur oraz wpływ człowieka na środowisko. Dzięki temu zwiedzanie nie polegało wyłącznie na oglądaniu eksponatów, ale przede wszystkim na aktywnym uczestniczeniu i odkrywaniu. Podczas wykonywania zadania w pierwszej części zajęć zauważyłam, jak bardzo takie aktywności angażują i zachęcają do działania. Podczas pracy w grupie każda z dziewczyn chciała znaleźć coś ciekawego, dlatego zaczęłyśmy zwracać uwagę na szczegóły przyrody, których wcześniej nawet nie dostrzegałyśmy. Te zajęcia po raz kolejny pokazały mi, że edukacja przyrodnicza powinna opierać się na doświadczeniu i działaniu. Dzieci dużo chętniej uczą się, gdy mogą coś zobaczyć, dotknąć, sprawdzić samodzielnie i poczuć, że to one odkrywają świat, a nie biernie przyjmują wiedzę z podręcznika. Zwykły spacer może zamienić się w fascynującą przygodę, jeśli tylko odpowiednio zaciekawimy uczniów. Do zobaczenia w następnym wpisie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

1. Pierwsze refleksje, Muzeum Przyrody i kamishibai

2. Początek wiosny - pierwsze kwiaty i zapach deszczu.

3. Smoki - czy naprawdę mogłyby istnieć?