13. Świadomy wybór.

Cześć!

Dzisiaj chciałabym podzielić się moimi powodami, przez które zdecydowałam się na wegetarianizm.

Inspiracją do napisania tego wpisu jest reklama nowego produktu influencera ReZigiusza opublikowana na jego profilu na Instagramie. A będąc dokładną - komentarze pod tym postem. Na zdjęciu Rezi w jednej ręce trzyma kurę, a w drugiej - promowany produkt, opis wyglądał tak: „Przed i po 🐔 Snacky by reZi 🤝🏻”. W komentarzach wylała się fala negatywnych opinii. Ludzie pisali, ze reklama jest nieśmieszna i niesmaczna. Pojawił się także komentarz, że reklama jest nieetyczna. Ja tak nie uważam. Zestawienie żywej kury i produktu z niej stworzonego wywołuje u ludzi dyskomfort, ponieważ podczas jedzenia mięsa nie myślą oni o tym, że to mięso pochodzi od żyjącej wcześniej istoty. I właśnie dlatego uważam, że reklama nie jest nieempatyczne. To udawanie ludzi, że mięso nie pochodzi od żywych zwierząt i oburzanie się, gdy widzą prawdę jest nieempatyczne i nielogiczne.

Skłoniło mnie to do zastanowienia się nad relacją człowieka ze zwierzętami oraz nad tym, jak często nie myślimy o pochodzeniu produktów, które trafiają na nasze talerze. To z kolei przypomniało mi o powodach, dla których jakiś czas temu zdecydowałam się przejść na wegetarianizm.

Nie była to decyzja podjęta nagle. Z czasem zaczęłam coraz częściej zastanawiać się nad tym, jakie konsekwencje wiążą się z produkcją mięsa, które zdarzało mi się jeść. Im więcej czytałam i dowiadywałam się na ten temat, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nie mogę dłużej udawać, że nie ma to dla mnie znaczenia.

Najważniejszym powodem były dla mnie kwestie moralne. Dużo czytałam o warunkach, w jakich żyją zwierzęta hodowlane, oraz o tym, jak wygląda proces produkcji żywności. Z racji, że uwielbiam zwierzęta i zależy mi na ich dobrobycie, doszłam do wniosku, że jeśli mam możliwość zdrowego funkcjonowania bez jedzenia mięsa, to jest to rozwiązanie, które jest zgodne z moimi wartościami. Nie oznacza to jednak, że oczekuję od innych podejmowania takich samych decyzji. Uważam, że każdy człowiek ma prawo kierować się własnymi przekonaniami i samodzielnie decydować o swoim stylu życia.

Później zaczęłam więcej czytać o tym, jak produkcja żywności mięsnej wpływa na planetę. Jednym z aspektów, który szczególnie zwrócił moją uwagę, było ogromne zużycie wody związane z hodowlą zwierząt. Faktem jest, że produkcja mięsa wymaga znacznie większych zasobów niż produkcja żywności roślinnej.

Kolejną kwestią jest emisja gazów cieplarnianych. Dowiedziałam się, że hodowla zwierząt, szczególnie bydła, przyczynia się do powstawania dużych ilości gazów wpływających na zmiany klimatyczne. Okazało się więc, że nawet nasze wybory żywieniowe mogą być powiązane z tak globalnym problemem. Uświadomiłam sobie, że naprawdę wiele codziennych decyzji ma wpływ na środowisko, choć na pierwszy rzut oka nie zawsze jest to widoczne. Rosnące temperatury, częstsze susze, gwałtowne zjawiska pogodowe czy problemy związane z dostępem do wody to konsekwencje, które coraz częściej obserwujemy na świecie. Dlatego nawet dla zwykłej świadomości warto wiedzieć, że produkcja konkretnego rodzaju żywności wpływa na zmianę klimatu bardziej lub mniej.

Zainteresował mnie również problem wylesiania. W wielu miejscach na świecie wycina się lasy, aby tworzyć tereny pod hodowlę zwierząt lub uprawę roślin przeznaczonych na paszę. Około 41% wylesienia wynikało z tworzenia pastwisk i łąk dla bydła. Wśród ludzi jedzących mięso i wegetarian wywiązała się jednak dyskusja o wylesianiu ze względu na uprawę soi, która odgrywa dużą rolę w żywności typowo wegetariańskiej i wegańskiej (np. tofu, napoje i jogurty roślinne). Jest to prawie 20% (wraz z olejem palmowym). Okazało się jednak, że 77% soi jest przeznaczana na paszę zwierząt, kilkanaście % przeznaczane jest na biopaliwa, a do spożycia bezpośrednio dla ludzi - 7%. Dlatego nawet mając w głowie soję, lepszym wyborem pod tym względem jest dieta wegetariańska.

Decyzja o niejedzeniu mięsa nauczyła mnie również większej uważności i odpowiedzialności za własne wybory. Zaczęłam bardziej świadomie planować posiłki, czytać składy produktów i zastanawiać się nad konsekwencjami codziennych decyzji. Dzięki temu zrozumiałam, że nawet pozornie niewielkie wybory mogą odzwierciedlać nasze wartości i wpływać na otaczający nas świat.

Temat ten skłonił mnie także do refleksji nad tym, jak edukowałabym w tej kwestii dzieci. Uważam, że zadaniem nauczyciela nie jest narzucanie uczniom konkretnych poglądów czy stylu życia. Każda rodzina ma własne przekonania, tradycje i wartości, które należy szanować. Rolą nauczyciela jest natomiast zachęcanie dzieci do zadawania pytań, samodzielnego myślenia oraz świadomego podejmowania decyzji. Rozmawiając z dziećmi o ochronie środowiska, zwierzętach czy zdrowym stylu życia, warto przedstawiać różne perspektywy i uczyć szacunku dla odmiennych opinii.

Do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

1. Pierwsze refleksje, Muzeum Przyrody i kamishibai

2. Początek wiosny - pierwsze kwiaty i zapach deszczu.

3. Smoki - czy naprawdę mogłyby istnieć?